Wycieczka do teatru 5.10.2010 r.
Wtorek był dla nas dniem pełnym wrażeń. Dlaczego? Ponieważ tego dnia przypadał termin wielkiej wycieczki pierwszych klas do Teatru Muzycznego w Gdyni. Dość tajemniczy tytuł „Gdyby do szkoły chodziły Anioły” mógł oznaczać bardzo wiele, jednak o tym mieliśmy przekonać się dopiero za kilka godzin.
Szkołę odwiedziliśmy tylko na chwilę, która nam akurat minęła pod znakiem zgłębiania tajemnic „Quo vadis”. Równo za dziesięć dziesiąta nasza klasa wyszła ze szkoły i udała się
na dworzec. Na peronie byliśmy pierwsi, więc na inne klasy musieliśmy chwilę poczekać.
Co jak co, ale nie można nam zarzucić braku punktualności. Następne pół godziny spędziliśmy na podróżowaniu wolno toczącą się po torach maszyną i przyglądaniu się mętnemu krajobrazowi Trójmiasta.
Wysiedliśmy w Gdyni i od razu rozpoczęliśmy spacer w stronę teatru. Po wejściu do gmachu zostawiliśmy kurtki w szatni i ruszyliśmy w stronę widowni. Zajęliśmy miejsca i wpatrując się w scenografię, czekaliśmy na rozpoczęcie przedstawienia. Wrażenia dodatkowo potęgowało to ,że większość z nas nigdy w teatrze muzycznym nie była. Ale co tu dużo mówić, zaczęło się.
Jak w kilu słowach opisać sztukę? Kilkoro znajomych z czasów szkolnych spotyka się znowu po kilkunastu latach na wywiadówce. Okazuje się, że ich dzieci chodzą do tej samej klasy, a wychowawcą jest kumpel z dawnych czasów. Spotkanie jest dla nich jak powrót do dziecięcych czasów, który spędzają na śpiewie, tańcu i wspólnej zabawie. Dla nas to doskonała wręcz zabawa, a przedstawione z przymrużeniem oka wspomnienia wywoływały na widowni ataki gromkiego śmiechu.
Całość sprawiła, że przez tę godzinę i piętnaście minut nie można było mówić o nudzie.
Aktorów pożegnaliśmy gorącymi brawami, a sami udaliśmy się na dworzec, by, znowu kolejką, wrócić do Pruszcza.
Krótki sondaż, jaki przeprowadziłem, wskazuje na to ,że sztuka wszystkim bardzo się podobała, co więcej, najchętniej jeszcze raz odwiedziliby Teatr Muzyczny. Trzeba przyznać, że wycieczka w pełni się udała.
Krzysztof Polaczek kl.Ic